a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Mała sala muzyczna
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Mała sala muzyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Mała sala muzyczna   Pią Wrz 19, 2014 8:20 pm


Niewielkie owalne pomieszczenie z ustawionym na środku czarnym fortepianem. Pod ścianą stoją poustawiane krzesła, których używają uczniowie podczas pozalekcyjnych zajęć kółka muzycznego. Gdy nie odbywają się tu żadne zajęcia, krzesła znikają, a fortepian przemieszcza się pod ścianę, tak,że niemal cała sala jest wolna. Przez sufit dobiegają stłumione odgłosy z położonej wyżej sowiarnii, a przez okno widać latające ptaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Afrah Suey

avatar

Liczba postów : 175

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Paź 15, 2014 9:06 pm

Machnęła różdżką. Raz, drugi trzeci. Ławki zmniejszyły się lub zmieniły w małe kostki do gry (przydatne zaklęcie), natomiast pomieszczenie powiększyło się znacznie. O wiele lepsza akustyka. Dziewczyna rzuciła torbę na ziemię. Było dosyć późno, jednak odkąd Swen przymykał oko na jej podróże do sali muzycznej, nie musiała obawiać się szlabanu. Zarumieniła się dziko na samą myśl o Pure, jednak po chwili otrząsnęła się z rozmyślań i zdjęła szatę, zostając w czarnych, obcisłych spodniach i czarnym golfie. Usiadła na taborecie i podniosła klapę fortepianu. Przejechała po klawiszach i zaczęła grać. Po chwili przymknęła oczy i westchnęła cicho. Muzyka płynęła spod jej palcy, otulając ją jakby ścianą, zupełnie nie dochodził do niej świat zewnętrzny. Melodia wydawała się być smutna, jednak było w niej coś pokrzepiającego. Dziewczyna nawet nie patrzyła na klawisze, wydawało się, jakby u każdej dłoni miała po 8 palcy, nie pięć, biegały po klawiaturze, podczas gdy dziewczyna bujała się w przód i w tył. Kilka kosmyków wymsknęło się z koka, opadając na jej twarz, jednak Afrah nie zwróciła na to uwagi. Oddała się muzyce, kołysząc się w takt melodii.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _













If I die young bury me in satin, lay me down on a bed of roses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1727-afrah-suey
Lucie Miller

avatar

Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Paź 15, 2014 9:30 pm

Pisanie listów zawsze kojarzyło jej się z wczesnym dzieciństwem. Jak większość dzieci na krótko po tym jak nauczyła się pisać przechodziła fascynację listami, kartkami świątecznymi i każdą inną formą pisemnej komunikacji która zaowocowała w bliższej i dalszej rodzinie będącej zbombardowanej ręcznie wykonanymi laurkami od małej Lusi. Fascynacja urwała się jednak szybko a Szkotkę porwał wir mugolskiej techonologi - telefonów, telewizji i radia. Listy poszły w niepamięć i dopiero kiedy rozpoczęła naukę w Hogwarcie słanie kartek powróciło do łask Miller.

Wracała właśnie z sowiarni. Jeszcze na chwilę zatrzymała się w oknie wyglądając ku zachmurzonemu, październikowemu niebu i wiodąc wzrokiem za oddalającą się sylwetką rodzinnej sowy przypominała sobie nagle wszystkie rzeczy o których zapomniała napisać rodzicom. Zresztą to nic wielkiego... Odpowiedź i tak przyjdzie lada dzień i po prostu wtedy postara się wspomnieć o pominiętych szczegółach. Nieco melancholijny nastrój jednak pozostał i właśnie dlatego kiedy jej uszu dobiegła wygrywana na fortepianie melodia przez pierwsze kilka taktów Lucie nie była pewna, czy jedynie wyobraża ją sobie czy też jest ona prawdziwa. Przez moment stała jeszcze zasłuchana po czym przypomniała sobie o znajdującej się poniżej sali muzycznej.

Gotowa pacnąć się dłonią w czoło Puchonka uśmiechnęła się nagle i ruszyła szybkim krokiem w dół schodów atakując po dwa, trzy na raz. Po chwili była już u na miejscu i nacisnąwszy delikatnie klamkę wetknęła swoją blond czuprynę przez uchylone drzwi. W mileczniu stała tak czekając aż melodia dobiegnie końca i dopiero wtedy weszła zamykając za sobą drzwi i klasnęła z aprobatą w dłonie.

-To było cudowne Afrah! Naprawdę! Musiałaś nieźle zasuwać całe wakacje, żeby zrobić taki postęp.- Palnęła nie kryjąc swego entuzjazmu i tutaj autorka spasuje, bo chyba się właśnie wyczerpała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Miss Miller, you have a way with words!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2952-lucie-bleedin-miller
Afrah Suey

avatar

Liczba postów : 175

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Paź 16, 2014 7:11 pm

Dziewczyna w najlepsze grała doskonale znaną jej melodię, a kiedy skończyła, serce zamarło jej w piersi. Ktoś stał w drzwiach. O Bogowie, oby nie nauczyciel... W momencie jednak ulżyło jej, kiedy usłyszała znajomy, ciepły głos koleżanki z domu. Lucie wpadła do sali, a Afrah przeniosła na nią nieco zmęczone spojrzenie i uśmiechnęła się delikatnie. W sumie, napisała tę melodię rok temu, jednak
dopracowała ją w wakacje, nie mając co robić u Swena. Mężczyzna w końcu przywykł do metody prób i błędów dziewczyny i nie darł się jak dziki, kiedy Afrah po raz setny naciskała niepasujący klawisz i tak dalej i tak dalej. Af uśmiechnęła się do dziewczyny.
- Cześć, Lu. Dziękuję. W sumie w wakacje to pisałam.
Afrah od siódmego roku życia grała na pianinie i była to jedna z tych rzeczy, które dziewczyna uwielbiała, podobnie jak rysunek czy Quidditch. Wbrew pozorom Afrah uwielbiała sport czarodziejów, sama przecież grała jako obrońca i całkiem nieźle jej to szło. Na boisku była kimś zupełnie innym, pewną siebie, zawziętą zawodniczką.
- Co tu robisz tak późno? Prawie jedenasta wieczór.
Sięgnęła do torby i wyciągnęła ciasteczka z czekoladą. Otworzyła je i postawiła pudełko na fortepianie. Wskazała dłonią, by Lu się poczęstowała i wróciła do klawiszy.
- Umiesz śpiewać?
Zaczęła grać inną melodię, jakby mocniejszą, jednak spojrzała na Lucie. Musiała znać tę piosenkę, każdy ją znał. Przecież często sama Af ją nuciła. Uśmiechnęła się do dziewczyny i kontynuowała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _













If I die young bury me in satin, lay me down on a bed of roses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1727-afrah-suey
Lucie Miller

avatar

Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Paź 16, 2014 8:12 pm

Szybko pokonała kilka schodków prowadzących wgłąb sali. Na jej twarzy wciąż malował się pełen uśmiech, bowiem dziewczyna uwielbiała muzykę. Jej wujkiem w końcu był ten Glenn Miller. Po chwili przysuwała już sobie jedno z krzeseł bliżej fortepianu i usiadła na nim wcześniej sięgając po jedno z ciasteczek. Kiedy przeżuła je już na tyle by móc normalnie mówić uniosła nieznacznie obie brwi i zerknęła na znajomą.

-To Twoja kompozycja? Wow, naprawdę mnie teraz zaskoczyłaś. Może i nie uczę się już wróżbiarstwa, ale coś czuję, że masz przed sobą niezłą karierę jako muzyk.- Skwitowała mrugając przy tym porozumiewawczo. Nie raz słyszała już śpiwającą Suey i wiedziała, że pianino to nie jej jedyny muzyczny atut. Na pytanie o jej własne wszędobylstwo machnęła jedynie ręką opierając się wygodniej o tył krzesła.

-O tej porze mam ostatnio najlepszą wenę twórczą na wymyślanie wymyślanie powodów by rodzice przysłali mi pieniądze... Właśnie wracam z sowiarni. Zresztą Ty też wybrałaś sobie dziwną porę na muzykowanie!- Przyznała celując palcem w pianistkę. Uśmiechnęła się jednak zaraz, bo właściwie nie miała nic przeciwko temu spotkaniu. Dawno nie miała okazji spędzić chwili czasu z Afrah ze względu na napięty grafik treningów i zajęć. Ostatnie pytanie jednak sprawiło, że chwilowo zapomniała o swojej ciekawości i chęci nadrobienia wszystkich ploteczek .

-Oczywiście, że tak!- Zapewniła i po chwili jej ciepły, ujmujący głos poniósł wślad za dźwiękami fortepianiu po małej sali. Piosenki co prawda nie słyszała już dawno, ale z odmętów pamięci wygrzebała tekst. Przez to kilka magicznych chwil znalazła się zupełnie gdzie indziej, zatopiona w świecie muzyki. Kiedy ostatnie nuty wybrzmiały odchrząknęła cicho i zerknęła z uśmiechem na koleżankę z roku. -A to znasz?- Zagadnęła i acapella zaintonowała jedną ze swoich ulubionych melodii.


Pograły, pograły i poszły.

z/t x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Miss Miller, you have a way with words!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2952-lucie-bleedin-miller
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Lis 19, 2014 12:39 am

Jessi jak prawie każdego wieczora spędzała czas w sali muzycznej. Łatwo było ją znaleźć jeśli się jej szukało i odrobinę znało, no przynajmniej łatwo było rankiem i wieczorem bo akurat o tych porach jej codzienny plan był raczej niezmienny, treningi na boisku i próby muzyczne były stałym punktem programu w międzyczasie oczywiście wszędzie było jej pełno. Jednak w razie potrzeby chyba każdy wiedział ze prędzej czy później pojawi się tutaj.
Grała przez chwilę na gitarze gdy do sali wpadła Anka, oczywiście przyniosła kolację którą wspólnie zjadły i garść świeżych ploteczek. Gdy tylko skończyły jeść a Jessi zapewniła przyjaciółkę że nie spędzi tu już więcej niż godzinę w porywach dwie, rozstały się. Wtedy też Mall usiadła do pianina.
Przez dłuższą chwilę zastanawiała się co by też mogła zagrać. W sumie nie miała na nic pomysłu.
Położyła palce na klawiaturze, poczuła jej zimno i delikatną fakturę, a dłonie same zaczęły się przesuwać w odpowiednim rytmie i kolejności.
Melodia wypełniła całe pomieszczenie ale przede wszystkim wypełniła Jessi. Dziewczyna jak zawsze dała się ponieść muzyce, przenosząc się jak by w zupełnie inne miejsce.
Była tylko Jessi , nuty, pianino i melodia , reszta świata mogła przestać istnieć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Wto Lis 25, 2014 1:14 am

Spacerował po zamku, rozglądając się za czymkolwiek, co przykułoby jego uwagę. Niestety wszyscy ludzie, którzy w nim mieszkali, uczniowie, nauczyciele, praktykanci, a nawet duchy, poznikali jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Szedł więc tam, gdzie go oczy poniosą, wciskając dłonie w kieszenie ciemnych spodni. Zamiast szaty miał na sobie bluzę z emblematem mugolskiego zespołu, którego w Hogwarcie nikt nie znał, mógł więc sobie ją wkładać od czasu do czasu i odpowiadać zdawkowym uśmiechem na zdziwione spojrzenia. Mimowolnie wspiął się po schodach do Wieży Południowej. Jego celem była sowiarnia, w kieszeni spodni niósł krótki list adresowany do młodszego brata, który po ukończeniu Hogwartu osiedlił się w rodzinnej Hiszpanii. Nagle ku swojemu zdziwieniu usłyszał dobiegający z jakiegoś miejsca dźwięk. Nawet nie wiedział, że w tym miejscu znajduje się sala muzyczna.
- O Boże, niech ten ktoś przestanie brzdękać, uszy od tego puchną... - Nie zdawał sobie sprawy, że mówi te słowa na głos, kiedy otwierał drzwi do pomieszczenia. Jego spojrzenie padło na Jessi Mall, która stawała mu w Hogwarcie (kością w gardle, hehe) na każdej drodze, którą sobie obrał. Przywołał na twarz lekko drwiący uśmiech, nie wychodził jednak z roli praktykanta i w swoich zwrotach grzecznościowych zachowywał odpowiedni dystans.
- Ooo, idealna pod każdym względem panna Mall! - Nie mógł się powstrzymać od drobnej złośliwości i wszedł do środka, ciekawy, jak też dziewczyna zareaguje na jego obecność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Wto Lis 25, 2014 12:30 pm

Zawsze gdy Jessi grała trzeba to jasno powiedzieć można by ją było wynieść razem z instrumentem i tak na prawdę jeśli w tej małej sali muzycznej pojawił się cały zastęp śmierciożerców ona najzwyczajniej w świecie po prostu by ich nie zauważyła! Więc jakim cudem na gacie Merlina miała by niby zorientować się że do salki wszedł nie kto inny jak pan praktykant mistrz miotlarstwa Vargas?
Do tego sypiący swoimi niepochlebnymi opiniami? Z pewnością gdyby usłyszała tekst o "brzdękaniu" oraz "puchnących uszach" rzuciła by najbliżej stojącą rzeczą (a niech to padło by na puzon) w ich autora, jednak że pochłonięta była tym co robiła nie zdała sobie nawet sprawy że posiada tak wybitną personę jako jednoosobową widownię!
Gdy wybrzmiała ostatnia nuta utworu Mall w końcu zeszła na ziemię położyła dłonie na kolanach a do jej uszu dotarły słowa...
- Co? - zapytała niezbyt przytomnie podnosząc wzrok. Spojrzenie jej ciemnych oczu padło na niespodziewanego gościa i dopiero wtedy dotarł do niej nie tylko dźwięk słów ale i mózg rozpoznał ich sens.
- Te złośliwości nie są potrzebne. - stwierdziła mrużąc delikatnie oczy. No proszę nie zdawała sobie sprawy z faktu że całe te setki uczniów, dziesiątki nauczycieli i praktykantów i innych stworzeń wyprowadziły się z zamku który swoją drogą skurczył się do rozmiarów niezbyt wielkiego pokoju. Bo tak właśnie się czuła w tym momencie.
Gdzie by się nie ruszyła wszędzie spotykała Williama!
Vargas na boisku, Vargas w wielkiej sali, Vargas na trybunach,Vargas na szkolnych korytarzach i nawet w sali muzycznej w odległej wierzy też! Dziewczyna zaczynała się bać że już niedługo gdy otworzy swój kufer tam też będzie ON!
- Co Pana tutaj sprowadza w te skromne progi sali muzycznej. - wyraźnie zaakcentowała zwrot grzecznościowy którego użyła by nie było później do niej żadnych pretensji że odnosi się jakoś niezgodnie z etykietą choć tak na prawdę strasznie ją to męczyło i gdyby ktoś zwracał się do niej tak oficjalnie po prostu by chyba eksplodowała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Lis 27, 2014 7:12 pm

Ostatnią rzeczą jaką William chciałby zrobić, było wynoszenie panny Mall z sali muzycznej razem z instrumentem. Co więcej, nawet gdyby miałoby to być jego ostatnią rzeczą, jaką miałby zrobić w swoim idealnie poukładanym życiu i tak by tego nie zrobił. Fortepian nie był mu do niczego potrzebny, chociaż mógłby uchodzić za niezłą ozdobę w salonie, jednak jeśli chodzi o Jessi, to... no cóż, fortepian zdawał się mieć więcej walorów pasujących do salonu. Całe szczęście, że w sali pojawił się tylko on, a nie cały zastęp śmierciożerców, bo z Gryfonką byłoby naprawdę krucho i ani "Drops", ani McGonagall nie uchroniliby nieuważnej panny Mall przed nieszczęściem. Na Gacie Merlina, chyba dobrze, że nie zwróciła uwagi na mistrza miotlarstwa, bo trzeba przyznać, że szkoda puzonu! Szczęście, że dziewczyna nie przerywała, ponieważ dużo bardziej przyjemna w odbiorze wydawała się, kiedy nie zabiera głosu! Niestety szczęście Williama trwało krótko, a Gryfonka uniosła zdezorientowane spojrzenie.
- Sarajewo. - Odparł, patrząc na nieprzytomne spojrzenie Jessi. Po chwili rozum jej wracał, nie na krótko jednak, bo pewnie gościł tam rzadziej niż William w sali muzycznej.
- Być może, gdybym wiedział, że to Wy, Mall, nawet bym nie wchodził. - Odparował, również mrużąc oczy. Co do częstego widywania Vargasa, Jessi w jednym się myliła. Wcale nie pojawiał się na każdym jej kroku, to ona po prostu najzwyczajniej w świecie go śledziła! Prosząc się tym samym o jakiś ciekawy szlaban.
- Absolutnie nic, zmierzam do Sowiarni. - Odparł, uważając by nie rzucać tęsknym spojrzeniem na gitary. Nie zważał na to czy panna Mall eksploduje, nie miał zamiaru proponować przejścia na koleżeński ton, nawet fakt, że pochodzili z jednego domu tego nie usprawiedliwiał. Szczęście, że w czasie lat szkolnych nie znali się, w sumie to nawett nie pamiętał nazwisk tych wszystkich małolatów, którzy pojawiali się dopiero co w Hogwarcie, kiedy on szykował się już do Owutemów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Lis 27, 2014 7:42 pm

Wychwalajmy niebiosa i bijmy pokłony najwyższemu przecież Jessi musiała by popełnić harakiri gdyby Pan Vargas zapragnął nagle wynieść ją gdzieś do salonu. Bo jak już było wspomniane panna Mall raczej nie pasuje do salonu, ona nie pasuje do żadnego miejsca w którym by musiała siedzieć i siedzieć i siedzieć... Nie, co to to nie, nic z tych rzeczy!
Mall popatrzyła na praktykanta jak na wariata. Jakie znów Sarajewo? Odzywki wyrwane żywcem z rozmów pierwszoroczniaków w ekspresie Londyn - Hogwart.
- Z pewnością tak było by lepiej. - zignorowała całkowicie użytą prze mężczyznę formę zwrotu która była wysoce nieosobowa i mogła by być uważana nawet za obraźliwą. Zamiast wdawać się w bezsensowną dyskusję powodującą odjęciem kolejnych punktów dla jej domu czy też szlabanem co prowadziło by do już nieuniknionego seppuku.
- Sowiarnia na lewo szanowny Panie. Każdemu może się zdarzyć źle skręcić. - rzekła i zajęła się wertowaniem stosiku nut który leżał tuż obok niej na ławie pianina. Ależ to była piękna ława dopiero teraz to zauważyła! Drzewo wiśniowe, z połyskiem siedzisko czarne pokryte skórą smoka, prawie niezniszczalną. Bardzo wygodna choć bez oparcia, odpowiednio twarda...
- Dla czego mnie nie lubisz hm? - wypaliła prosto z mostu podnosząc wzroki i przyłapując praktykanta na tęsknym spojrzeniu w stronę gitar. Automatycznie popatrzyła na swoją leżącą nieopodal Williama na stoliku, miała nieodpartą chęć rzucić się i wziąć ją w ramiona ze strachem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pią Lis 28, 2014 4:01 pm

Na szczęście Pan Vargas wcale nie miał takiego zamiaru, wolał kiedy Panna Mall znajduje się jak najdalej, ona oraz jej niewyparzony język. Panna Mall mogła więc spać jak najbardziej spokojnie, nie musząc obawiać się, że będzie musiała robić za ozdobę i siedzieć i siedzieć i siedzieć… w salonie Pana Vargasa.
Wiedział, że odpowiedział głupkowato i zupełnie po dziecinnemu, ale nie mógł się po prostu powstrzymać, kiedy zobaczył jej zdezorientowane spojrzenie. Czyżby panna Mall była tak dorosła, że dziecinne odzywki wykraczały poza jej zakres słownictwa? Swoją drogą nie za często brzmiała i zachowywała się poważnie, nie wiedział więc skąd ta powaga na jej obliczu.
- Z pewnością masz rację. – Mruknął, kiedy dziewczyna ostentacyjnie zignorowała jego ton i formę zwrotu, która nie podobała się Jessi. Widział, że nie jest rozmowna, przeszedł więc po Sali, rozglądając się po jej wyposażeniu z nieukrywanym zaciekawieniem. Odwrócił się automatycznie, kiedy Jessi się do niego odezwała.
- Wiem którędy do Sowiarni, szanowna Panienko. Skręciłem źle, ponieważ chciałem zobaczyć co tu się wyprawia. – Uśmiechnął się z przekąsem, dziewczyna jednak była zbyt zajęta, żeby to zauważyć. Wertowała jakiś stos nut, który znajdował się obok niej na ławie pianina. Uniósł brwi na kolejne pytanie dziewczyny, trzeba było przyznać, że kiedy je usłyszał, zrobiło mu się głupio. Mimo swojej ironicznej powłoki był człowiekiem wysoce koleżeńskim i przyjacielskim i zdziwił się, kiedy usłyszał takie pytanie w swoim kierunku. Jednak fakt, że wypowiedziała je właśnie Jessi, nie był już taki dziwny. Oderwał wzrok od gitar znajdujących się w salce i zwrócił swoje spojrzenie na Gryfonkę.
- Wcale Cię nie nie lubię. – Zmarszczył brwi, kiedy zobaczył, że dziewczyna patrzy z obawą na swoją gitarę, jakby się bała, że zaraz ją zabierze. Owszem, potrafił grać na gitarze, ale do tego potrzeba było zdjąć rękawiczki, które zwykł nosić na swoich dłoniach, ukrywając niedoskonałości po wypadku. Nie miał zamiaru pokazywać swojej zdeformowanej prawej ręki dziewczynie, jakby się obawiał, że jeszcze zacznie wywoływać w niej litość, a było to ostatnie czego by sobie życzył. Poza tym sam ten widok wywołałby pewnie falę niewypowiedzianych pytań i zobowiązany byłby do wytłumaczenia się z tego, a na to również nie miał ochoty. Tak więc schował dłonie do kieszeni spodni i spojrzał na dziewczynę, przywołując na twarz lekki uśmiech.
-Widzę, że masz wiele talentów, człowiek orkiestra, można by powiedzieć. – Rzekł z sympatyczniejszym uśmiechem, jakby pytanie dziewczyny wywołało w nim lekkie wyrzuty sumienia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sob Lis 29, 2014 7:54 pm

Wpatrywała się w praktykanta gdy ten głosił swe stwierdzenie z którego miało wynikać że wcale nie darzy Panny Mall wysokim poziomem niechęci, pomieszanej ze znaczną ilością pogardy. Ale jak wierzyć w zdanie w którym występują dwa zaprzeczenia? Czy tego typu wypowiedź nie jest zaprzeczeniem już samym w sobie i nie można w nie wierzyć?
- Skoro tak mówisz...- co więcej miała mówić? Stwierdziła ze nie warto w to się wgłębiać.
Doskonale wiedziała że nie da się lubić wszystkich i już dawno się z tym faktem pogodziła. Denerwowało ją jednak to nielubienie bez żadnego konkretnego powodu.
Uniosła jeszcze tylko brew ku górze i zwróciła wzrok znowu na gromadkę nut. Irytowała się faktem że nie mogła wyszukać konkretnej kartki z konkretną pięciolinią zapełnioną konkretnym układem nut...
Na jego kolejne słowa o mało co nie parsknęła śmiechem. Z jego tonu wyraźnie dało się wyczuć bijące wręcz po oczach okropne, obślizgłe wyrzuty sumienia. Mall nie potrzebowała by się nad nią litować i pokazywać że się ją lubi kiedy było zgoła inaczej.
- Talenty...- spojrzała na Williama w jej spojrzeniu było coś dziwnego, jak by coś jej się nagle przypomniało.
- Zdarza się że niektóre nasze "talenty" są odkrywane niezupełnie przez nas samych. Z resztą nie ważne... - podniosła się z miejsca i podeszła do okna otwierając je szeroko, lodowate wieczorne powietrze wtargnęło do ciepłej sali targając włosy Jessi która najwidoczniej nic sobie nie robiła z perspektywy zachorowania na zapalenie płuc czy inne tego typu choroby.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Nie Lis 30, 2014 2:35 am

Czuł na sobie spojrzenie Jessi i wytrzymał je z pozornie beznamiętnym wyrazem twarzy. Dziewczyna zdawała się zdziwiona tym co powiedział i trudno było jej to ukryć z własnego wyrazu twarzy, co William mógł wyczytać jak historie polowań na czarownice w podręczniku z Historii Magii. Czuł, że trochę dziwnie zabrzmiało jego stwierdzenie, jednak nie poprawił się, ponieważ to oznaczałoby przyznanie się do błędu. Dziewczyna zdawała się jednak nie dowierzać w prawdziwość jego słów i mimo, że jej słowa mówiły co innego, zdawała się tego nie ukrywać.
- Wiesz, co miałem na myśli… – Westchnął, wywracając oczami. Jednak dziewczyna zdawała się, że zakończyła ten temat.
Wbrew temu co sobie myślała, to nie było żadne nielubienie bez żadnego konkretnego powodu. William po prostu lubił naigrywać się z niektórych ludzi, kiedy widział, że trafił na podatny grunt, a Jessi właśnie takim gruntem była. Wcale to nie oznaczało, że pała do niej niechęcią czy też nienawiścią. Dziewczynie jednak widać było, że ciążył tego typu sposób postępowania. Zajęła się na powrót szukaniem jakiś nut w stercie papierów.
Wbrew temu co można było wyczytać z jego oczu, nie miał tych wyrzutów sumienia z powodu Jessi, chociaż miała prawo właśnie tak to odczytać. William był ostatnią osobą, która okazywałaby komuś sympatię, jeśli wcale tak nie było. Tym bardziej nie litował się nad dziewczyną, po prostu spuścił na chwilę z tonu.
- Obawiam się, że nie nadążam za Twoim tokiem myślenia, panno Mall. – Rzekł, powracając do poprzedniego tonu grzecznościowego. Uniósł brew, a z jego poprzedniego wyrazu twarzy nie pozostał nawet ślad. Specjalnie to powiedział, przyznał się do słabostki, żeby sprawdzić, czy dziewczyna połknie haczyk i zacznie się naigrywać z ociężałości jego myśli, czy też przejrzy jego taktykę i po prostu wytłumaczy co miała na myśli, bez zbędnych gier słownych. Nic nie powiedział na to, że dziewczyna otworzyła okno. Podszedł powoli do fortepianu i położył palce na klawiszach. Na jego twarzy wykwitł uśmiech rozbawienia, jakby przywołał jakież zabawne wspomnienie z przeszłości. Odnalazł odpowiednie klawisze i zagrał skoczną, krótką melodyjkę, której słowa brzmiały mniej więcej tak: "-Panie Janie gdzie pan był? Na weselu wódkę pił." Dalszych słów nie zapamiętał, jednak takt melodii po prostu się powtarzał. Przerwał swój tchnący amatorszczyzną mini koncert, czując na sobie spojrzenie uczennicy. Wyprostował się i cofnął rękę za plecy, unosząc brwi do góry, kiedy napotkał jej spojrzenie. Nie mógł jednak powstrzymać uśmiechu rozbawienia, który cisnął mu się na usta. Sytuacja wydawała mu się groteskowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Gru 04, 2014 5:33 pm

Jessi przymknęła powieki chłonąc chłodne powietrze które wciskało się do tej sali jak gdyby chciało ją rozerwać na strzępy
tak by pozostały z niej tylko pojedyncze cegiełki i sterta fruwających wokół szkolnych murów nut.
- Może wiem, może nie wiem, nic nie jest w życiu pewne. - otworzyła oczy i spojrzała na Williama.
- Wcale się Panu nie dziwię zbyt krótko się znamy. Chodzi mi o to że nigdy w życiu nie wybrała bym fortepianu. Kocham gitarę, całkiem dobrze radzę sobie z saksofonem. Fortepian był jednak jedynym instrumentem na który chciała zgodzić się moja babka, podobno jedyny godny instrument dla panienki z dobrego domu. Dostałam warunek albo fortepian albo nic więc wybrałam wszystko łącznie z nim. - uśmiechnęła się dosyć blado, wątpiła by praktykant zrozumiał ją tak na prawdę ale nie miała mu tego za złe. Wręcz przeciwnie.
Wtedy też Vargas zaczął grać swoją melodyjkę co brzmiało tak na prawdę bardzo śmiesznie, Mall zbliżyła się do instrumentu stając tuż przy boku mężczyzny.
- Gdybyś spróbował tak brzmiało by już całkiem profesjonalnie. - jej głos był łagodny, palce powędrowały do klawiatury. Zagrała tą samą melodią co on przed chwilą jednak wtrąciła do niej kilka dodatkowych nut dzięki czemu utwór nie brzmiał już tak płasko. Gdy skończyła zwróciła swój wzrok na praktykanta latania na miotle.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sob Gru 06, 2014 3:24 am

William przestał obserwować dziewczynę, stojącą przy otwartym na oścież oknie, która wyglądała w tej pozie dosyć dziwacznie. Jakby chciała na zawołanie nabawić się grypy. Machnął jednak na to ręką. Nie skomentował jej słów, ponieważ uderzyła w dosyć filozoficzne tony i nie bardzo wiedział o co jej do końca chodzi, postanowił więc to przemilczeć. Prawie zachłysnął się powietrzem kiedy Jessi nagle wydała z siebie potok słów. Uniósł brwi, kiedy skończyła swój wywód i wreszcie się odezwał.
- Więc tak jak mówiłem – człowiek orkiestra, a nie, przepraszam, kobieta – orkiestra. – Poprawił się automatycznie powracając do poranka, kiedy Jessi ofuknęła go, że nazwał ją szukającym, a nie szukającą. Oczywiście, że rozumiał, tak jak podejrzewał, okazała się panną z dobrego domu, to wyjaśniało połowę z jej opryskliwych zachowań. Nie powiedział tego jednak na głos.
Nie odsunął się, kiedy dziewczyna zbliżyła się do fortepianu, kiedy skończył grać swoją krótką melodyjkę. Uważnie obserwował jej poczynania. Sięgała mu do ramienia więc swoją posturą nie zasłaniała mu widoczności.
- Albo przekombinowanie. – Dopowiedział, szczerząc zęby w uśmiechu. Nie wiedział co ona takiego w sobie miała, że uaktywniała w nim najbardziej złośliwe struny osobowości. Uniósł brew kiedy dziewczyna podniosła głowę i zwróciła na niego swoje spojrzenie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pon Gru 08, 2014 6:14 pm

Typowy konflikt damsko-męski. Ona twierdzi ze tak jest ładnie a on że to przekombinowane, nie ważne było w jakiej sprawie ale od tysięcy lat nic się nie zmieniło i nie ważne czy chodzi o obraz, wystrój salonu, fryzurę  czy jak w tym wypadku o melodię.
- Każdemu podoba się coś innego. - wzruszyła tylko ramionami, wtedy też usłyszała bicie zegara z odległego krańca zamku.
- Zrobiło się późno.  Cisza nocna i te sprawy, obiecałam przyjaciółce że wrócę na czas. - zerwała się na równe nogi jednocześnie zbierając plik nut które przedtem wertowała. Wrzuciła je wszystkie na dno torby od gitary po czym i swój ukochany instrument w niej umieściła jednak już z większą czcią i widoczną delikatnością, słychać jeszcze można było dźwięk zasuwanego zamka błyskawicznego.
- Dobrej nocy Panie profesorze. - powiedziała jeszcze uśmiechając się do praktykanta od drzwi zakładając jednocześnie torbę z gitarą na plecy i tyle ją było widać. Zniknęła za drzwiami i szybko oddaliła się do dormitorium, by przypadkiem Vargas nie zdążył jej jeszcze cofnąć i odjąć przypadkiem jakiś punktów za kręcenie się po zamku o tak później porze.


z/t.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Gru 11, 2014 9:39 pm

Dopiero dźwięk zegara uzmysłowił mu, że dziewczyna nie powinna znajdować się o tej porze poza swoim Pokojem Wspólnym. Wrócił na nią spojrzeniem i lekko zmrużył oczy. Ta jednak zaczęła w popłochu zbierać swoje materiały i kierować się do wyjścia. Nie miał zamiaru jej zatrzymywać, kiedy już poszła w odpowiednie dla siebie miejsce. Tego dnia jej się poszczęściło i zapomniał o tym, by odjąć jej jakieś punkty.
- Dobranoc, panno Mall. Nie nazywaj mnie profesorem, bo nim nie jestem. - Odparł i wyszedł z małej sali muzycznej, zamykając za sobą drzwi. Pokierował swoje kroki w kierunku przeciwnym, bowiem miał zamiar udać się jeszcze do sowiarni.

/zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pon Sty 19, 2015 5:49 pm

Powrót. Powroty zawsze bywają radosne. Ale czy na pewno? Panna Mall wcale nie była w radosnym nastroju szczególnie gdy przypomniała sobie w jak "wspaniały" sposób zakończyły się te minione ferie.
Próbowała wyrzucić z głowy wspomnienie pojedynku Remusa z Wiktorem. To było tak bardzo dziecinne. Do tego cały czas targały nią sprzeczne uczucia. Niby Remus był jej ukochanym i powinna stanąć po jego stronie ale z drugiej strony to że zaatakował Wiktora tak na prawdę bez powodu nie podobało jej się i to bardzo. Jak by tego było mało Estrin cały czas powtarzał że powinna być w slytherynie. Po całych zajściach zaczęła się zastanawiać czy to aby nie prawda...
Westchnęła głośno. Potrzebowała się napić. Wiedziała że ognista dobrze jej zrobi.
Pomyślała o jednej jedynej osobie z którą mogła by się napić. Wysłała krótki i rzeczowy list.
" Ognista? Czekam w Sali muzycznej. J."
Ze zgrozą stwierdziła że ma ochotę pić w towarzystwie ślizgona. Kolejnego ślizgona któremu nie miała ochoty wydrapać oczu. To robiło się na prawdę niepokojące. Sofie, Wiktor, Reg... kto jeszcze? Może wkrótce się okaże że ma więcej znajomych i przyjaciół wśród mieszkańców domu węża!
Wychyliła kolejny łyk z butelki ognistej opróżnionej już prawie do połowy, która stała przed nią na skrzyni pianina. Spojrzała też na drugą butelkę. Ozdobioną wielką, zieloną kokardą. Prezent urodzinowy dla młodszego Blacka. Ciekawe czy w ogóle się pojawi.
Zaczęła muskać klawisze instrumentu i choć czuła że opróżnienie połowy butelki nie pozostało bez śladu na jej formie trafiała w nuty jak zwykle idealnie, bez choć by cienia fałszu, instynktownie. Była to zwykła melodia, ani zbyt wesoła ani nazbyt smutna. Zwyczajna, prawie że bez wyrazu. Zupełnie odzwierciedlająca samopoczucie Jessi w tym momencie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Wto Sty 20, 2015 12:57 am

Jessi natomiast była jedną z niewielu gryfonek z którymi się zadawał. Właściwie, to w obecnej chwili nie potrafił wymienić kolejnej. Nie znał jej co prawda na tyle, żeby oceniać do którego domu mogłaby należeć, ale z jakiegoś powodu ją lubił - i to wcale nie dlatego, że ich znajomość mogła denerwować Huncwotów.  Teraz już przecież nie było to ważne, ich nie było w szkole i nikt nie wiedział o ich spotkaniu.
Do sali muzycznej prowadził go dźwięki pianina. Nie był pewien jak długo zeszło mu się przyjście tutaj, ale kiedy już wszedł do środka i gdyby sposobem mierzenia czasu miała być wypita ilość whisky... musiałby się strasznie grzebać.
Przystanął przy pianinie, nie chcąc przerywać gryfonce gry. Kiedyś również się tego uczył i właściwie, całkiem nieźle mu to wychodziło, jednak ponieważ był raczej zmuszany do tego przez matkę, kiedy tylko odpuściła mu lekcje, ani razu nie usiadł do tego instrumentu.
- Długo czekasz? - spytał, gdy już skończyła, spoglądając znacząco na butelkę ognistej. To mogło znaczyć chyba tylko, że albo długo czekała, albo zapijała smutki. Bo czy istniał inny powód do picia dużej ilości alkoholu w samotności?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Wto Sty 20, 2015 8:25 pm

Skończyła grać i spojrzała w górę na butelkę orientując się że nie jest w pomieszczeniu sama.
Dziwne że dała się tak łatwo podejść. Spojrzenie Jessi i Regulusa skrzyżowało się na chwilę i padło pytanie.
- Niezbyt długo. - wzruszyła ramionami. Uświadomiła sobie nagle że miała wręczyć Blackowi zaległy urodzinowy prezent! Zerwała się więc na równe nogi, oczywiście ze zbyt dużym impetem przewracając przy okazji ławkę pianina na której siedziała. Uśmiechnęła się niewinnie.
- Ale teraz niestabilne te ławki robią...- zachichotała cicho próbując ukryć to dłonią. Wiedziała że niezbyt jej to wyszło to też chwyciła stojącą na instrumencie butelkę ozdobioną zieloną kokardą i wręczyła uroczyście ślizgonowi.
- To jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Mam nadzieję że impreza była udana choć ubolewam że nie zostałam zaproszona. - zrobiła z ust coś na kształt podkówki jednak oczy jej się śmiały.
Ostatecznie postanowiła podnieść przewróconą ławkę i usiąść na niej proponując to samo koledze. Dobrze się piło przy pianinie.
Pochyliła się, złapała mebel i...
Łup!
Zaczęła się śmiać, ukrywając twarz w dłoniach. Między salwami śmiechu dało się słyszeć coś co brzmiało jak "Ach ta grawitacja".
Czyżby Jessi była już aż tak pijana? Ale przecież zazwyczaj miała mocną głowę i nie tak łatwo było doprowadzić ją do takiego stanu. Pół butelki ją pokonało? Coś było tutaj nie tak. Owszem było by po niej widać że coś piła, śmiała się i wygłupiała może trochę bardziej niż zwykle ale to?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Sty 21, 2015 1:45 am

Uśmiechnął się pod nosem, widząc jak Jessi nieporadnie radzi sobie z ławką. Naprawdę, miło było popatrzeć, jak ktoś pod wpływem alkoholu robił się wesoły. Może to zależało też od ogólnego nastroju... Ale nie, skoro Jessi podobno siedziała tutaj niedługo (chociaż, wiadomo, może już nie była świadoma ile to dokładnie trwało?), to, był pewien, nie mogła być w dobrym humorze. Nie pytał jednak, wiedział, że to nie była jego sprawa, zresztą zainteresowaniem do cudzych problemów nigdy się raczej nie wykazywał. Jakkolwiek dobrze się czasem dogadywali, to nie można było ich nazywać przyjaciółmi, którzy się sobie zwierzają. Chociaż, kto wie, w końcu alkohol robi z ludźmi różne dziwne rzeczy...
- Dzięki - przyjął butelkę i, nie zdejmując kokardy, bo taka piękna była, cudownie ślizgońska, otworzył ją, coby gryfonka dłużej sama nie musiała pić.
- Nie było imprezy. Świętowałem w samotności - odparł. Dzień jego urodzin nie był ani trochę specjalny, zupełnie nie różnił się do innych, no, może jedynie tym, że Syriusz do niego napisał. To z pewnością można było zaliczyć do wyjątkowych wydarzeń. - Nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebyśmy teraz... - urwał, bo Jessi zrobiła... w zasadzie nie do końca ogarniał co. Na pewno było "łup".
- Naprawdę, bardzo niestabilne te ławki - stwierdził, powtarzając jej wcześniejsze słowa. Usiadł na dywanie (tak dla bezpieczeństw), opierając się plecami o ścianę. - Na pewno dobrze się czujesz? - spytał żartem, no bo przecież, że była pijana i nie było z nią najlepiej. Mimo wszystko nie widział jej jeszcze w takim stanie. No, a lodzie się tak wywalać, to zrozumiałe, ale tutaj nawet ślisko nie było!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Sty 22, 2015 5:45 pm

Kompromitowała się z każdym kolejnym ruchem więc biorąc przykład z Regulusa usiadła się na dywanie, tak było to stabilne miejsce i na pewno nie mogła się znowu wywrócić.
- Nie było imprezy mówisz? To musimy to dzisiaj odrobić. - uśmiechnęła się do Blacka przelotnie. Tak na prawdę wierzyć jej się nie chciało że chłopak nie świętował urodzin, może jednak nie był tak rozrywkowy jak jego starszy brat? Chociaż z drugiej strony osób aż tak rozrywkowych jak Syriusz na prawdę było niezbyt wiele.
- Widzisz takie ławki są na prawdę złośliwe i wredne. Nie można im ufać a niby taki zwykły martwy przedmiot. - wzruszyła ramionami. No świetnie jak już nawet zwykłej ławce nie można było ufać to jak zaufać komukolwiek innemu?
- Wyśmienicie się czuję. Doskonale! - sięgnęła po swoją butelkę.
- To jak Twoje zdrowie co? - zapytała puszczając mu oczko i upijając łyk z butelki.
Dziwne to było tak bardzo szumiało jej w głowie jak chyba jeszcze nigdy przedtem, jedno jednak było pewne że przez chwilę zapomniała o tej całej sytuacji z Remusem i Wiktorem i na prawdę czuła się wolna od tych wszystkich zmartwień.
Cóż wiedziała że nie ucieknie od problemu ale chociaż dała przez chwilę odpocząć swojej głowie. Do tego Regulus był osobą zupełnie postronną i nie związaną z tym wszystkim więc był idealnym kompanem.
- To opowiadaj co tam robiłeś w ferie? - zapytała na prawdę zainteresowana.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pią Sty 23, 2015 2:05 am

Aż tak rozrywkowy to na pewno nie był. Nigdy nie przyszłoby mu do głowy zaprosić całej szkoły, ludzi których znał i których nie znał, w części może nawet zupełnie przypadkowych, żeby tylko pokazać jaki to był fajny. Też był po części próżny (wierzył, że Syriusz własnie taki jest - tylko jemu jakoś lepiej to wychodził, widać łatwiej było być lubiany gryfonem), jednak okazywał to w nieco inny sposób. Imprezował jedynie w gronie ślizgonów. Nie lubił nieznajomych ludzi, chyba, że byli kimś ważnym i wtedy przynajmniej starał się sprawiać wrażenie zadowolonego z ich obecności. W każdym razie tak jakoś wyszło, że nic nie wyszło. Może akurat pochłonięty był nauką, czy coś.
- Taaak - mruknął pod nosem, dosyć niewyraźnie. Przez chwilę przyszło mu do głowy, żeby zapytać jak udały się urodziny Syriusza, ale wydało mu się to tak totalnie wyrwane z kontekstu, że wreszcie nic nie powiedział.
- Niewątpliwie - powiedział rozbawionym głosem. - A nie masz wrażenia, że podłoga też się kołysze? - Jeszcze tego nie czuł, zresztą z doświadczenia wiedział, że tak szybko nie poczuje, że wszystko się kręci, kiedy prosto siedzi na ziemi. Potrzebował do tego jeszcze sporej ilości zawartości butelki. Pociągnął więc duży łyk. Nie, żeby mu się śpieszyło. Alkohol najfajniej działał tuż przed totalnym upiciem się, tylko zazwyczaj ciężko było złapać ten jeden moment.
- Świetnie - odpowiedział od razu. Uznajmy, że to było jeszcze przed skompromitowaniem się na opcm i rozwaleniem sobie głowy ławką. Wiadomo, czy mu włosy tam odrosną? Nie mam pojęcia jak zaawansowane są techniki uzdrowicielskie czarodziejów. - Nic specjalnego. Spotykałem różnych... ludzi. Wiesz, jak to zawsze.
Wydawało mu się, że chyba wiedziała. Albo chociaż się domyślała. Dużo czasu na pewno spędził z Rigel, ale po pierwsze ten wątek jeszcze się ciągnie, a po drugie na pewno nie chciał nikomu opowiadać o swoich rozterkach miłosnych. Mieli też spotkać się Syriuszem. Podobno był zajęty, ale wina za niewypalenie spotkania spoczywała jednak na Regulusie, bo to ostatecznie on miał się odezwać, a tego nie zrobił. Można się było spodziewać.
- A ty? - odbił więc piłeczkę w jej stronę, bo na pewno miała znacznie więcej do opowiadania. - Słyszałem, że zaprosiłaś przynajmniej połowę szkoły.


//coraz dłuższe te posty wychodzą xd co powiesz na coś krótszego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pią Sty 23, 2015 5:02 pm

Uśmiechnęła słysząc jego pytanie. Może i była wstawiona ale jeszcze nie do tego stopnia! Oczywiście znała to uczucie gdy kładziesz się do łóżka, zamykasz oczy a świat zaczyna wirować jak gdybyś leżał na pokładzie statku na środku oceanu, jednak to jeszcze nie był ten etap. Póki co robiła tylko z siebie pośmiewisko mając nadzieję że jednak nie jest aż tak żałosna jak jej się w tej chwili to wydawało.
- W tej chwili podłoga jest na swoim miejscu i dalej nieruchoma. - mimo wszystko zauważyła że niezbyt specjalnie chce opowiadać o feriach a więc był pewnie tak jak w jej przypadku. Niby wszystko spoko a jednak coś poszło nie do końca tak jak byśmy chcieli. Mogła też się mylić. Nie znała aż tak dobrze młodszego Blacka. Co innego Syriusz. Z tego czytała jak z otwartej księgi, nie znosiła gdy James nazywał ją "Syriuszem w spódnicy" jednak chyba nie jest do niego aż tak podobna bo przecież bracia od dawna są skłóceni a jak by nie było Jessi mimo wszystko dogaduje się z Regulusem czego mamy właśnie przykład.
- Jaką znowu połowę. Najbliższe osoby, trochę znajomych. - wzruszyła ramionami - Było fajnie a na koniec i tak wszystkich wytarzałam w śniegu. - przywołała na twarz szeroki uśmiech, może trochę sztuczny nie chcąc myśleć o tym co wydarzyło się na lodowisku tego feralnego ostatniego dnia ferii. Mimowolnie westchnęła co mogło by dać jej rozmówcy jakiekolwiek pojęcie o tym że jednak nie było tak wspaniale jak mówiła.

/ No właśnie wiem. Niestety jak się rozkręcę to są takie eseje xD Postaram się krócej![/b]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sob Lut 07, 2015 12:56 am

- Ach tak - rzekł z nutą ironii w głosie, jednak uśmiechał się przy tym (i wcale nie ironicznie - raczej rozbawiony). - Odniosłem jakby inne wrażenie... Może to już niedaleko. Ale zwolnij trochę, musisz zaczekać na mnie z tym lataniem. - Uniósł kącik ust do góry i swoje słowa poparł kolejnym łykiem, czy może nawet dwoma.
Święta, jak się ostatecznie okazało, przynajmniej od jeden strony nie były takie złe. Czuł się jakby szczęśliwy. Nie wiedział tylko czy słusznie, w końcu wszystko w relacji jego i Rigel mogło się zmienić bardzo szybko. Wzdychnął sobie cicho, kiedy tak o tym myślał.
- Oj tam, że najbliższych znajomych. Pewnie tylko tacy przyszli - stwierdził trochę tylko złośliwie. - A ja? Nie dostałem zaproszenia. - Zauważył z czystej tylko przekory, bo wyglądało na to, że polubił kolekcjonować niewykorzystane zaproszenia. Już drugi raz się o nie upominał. - Na pewno świetnie bawiłbym się z twoimi... - Machnął ręką, tą z whisky, cudem chyba jej nie wylewając. Był uważnym słuchaczem i słyszał w głosie Jessi, że coś jest nie tak, jednak równie dobrze się do tego nie przyznawał, toteż skupił się na własnej osobie, cudnie prezentując egoizm godny ślzgona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   

Powrót do góry Go down
 

Mała sala muzyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Południowa-