a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Mała sala muzyczna - Page 4
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Mała sala muzyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Cze 11, 2015 8:43 am

Słysząc jego słowa, Milka uśmiechnęła się wesoło. On sadzi, że spałaby razem z nim? No ciekawe gdzie, skoro ona jest z domu lwa.
-Jeśli chcesz, to zaśnij. Ja cię popilnuję.- powiedziała. A co tam jej zaszkodzi. Zostanie z nim i popilnuje, jeśli tego zechce. I tak nic ciekawszego nie miała do roboty. Przynajmniej uniknie spotkania z Prawie Bezgłowym Nickiem.
-Chcesz, to ci pomogę.- spojrzała na kociaka i zaraz pożałowała, że jest martwa. Chce go pogłaskać, lecz wie, że kociak i tak tego nie poczuje. Smutne.
-Tylko zastanów się, od kogo chcesz zacząć. Mówisz zarząd, kto konkretnie?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Czw Cze 11, 2015 11:26 pm

- Nie podoba mi się tak - rzekł właściwie nawet nie próbując ukryć niepokoju, bo wizja ducha wiszącego nad nim przez te kilka godzin słabości wybitnie nie uśmiechała mu się.
Pogrążony we śnie ludzki mózg jest szczególnie wrażliwy na sugestie podprogowe i wszelkie psychiczne ataki. Czarny znał tę ułomność doskonale, bo, korzystając z niej, nakłonił Solberga do wskrzeszenia go.
Zgarnął rudego kota między uda i zaczął ciągnąć go za uszy.
- Gdybym ja tylko wiedział. - Syknął, kiedy szpilkowate pazury zwierzaka rozcięły mu skórę na palcach. - Kiedy tylko wymyślę jakiś sposób, żeby się dowiedzieć, zgłoszę się do ciebie. Mam nadzieję, że będziesz w zasięgu ręki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pią Cze 12, 2015 8:55 am

Milka wzruszyła ramionami słysząc jego słowa. Nie to nie, to będzie spać u siebie w dormitorium. Milka nie ma zamiaru zmuszać go. Sama coś sobie wymyśli na ten czas. Sama spać nie musi w przeciwieństwie do puchona.
Rhodes słuchała zarówno Blacka, jak i spoglądała na kociaka.
- Postaram się. Może nie zawsze zjawię się na pierwsze zawołanie, ale będę się starała.- odparła. Jako duch może być w wielu miejscach, więc nie zawsze od razu usłyszy jego wołanie, jak dzisiaj.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pon Cze 15, 2015 9:40 pm

Naraz rozległ się obrzydliwy chrzęst łamanych kości; zawodzenie kociej żałości stawało się nie do zniesienia. Czarne ryło stężało - zrobił to bez cienia uśmiechu.
- Zjawisz się - rzekł wyraźnie już zmęczony. - Jeżeli będę musiał, przybiję twoją rękę do mojej. To szybko rozwiąże problem.
Gdyby się temu lepiej przyjrzeć, jego dziwaczne postępowanie zawsze miało na celu szybsze rozwiązanie problemu, jakikolwiek on by nie był. Gardził etycznymi oporami, wykreował własną moralność, która pozwalała mu kroczyć ścieżką poza wytyczonymi szlakami, teoretycznie z resztą najkrótszą, choć nierzadko zmuszającą do przebycia rzeki w punkcie, gdzie głębokie koryto poorane jest baniorami.
Po chwili milczenia i wsłuchiwania się w jęki uszkodzonego kociaka, podniósł wzrok gdzieś w okolice lewitującej duszyczki. Warto pamiętać, że wciąż niewiele widział.
- Znasz w miarę dokładne koordynaty twoich kości?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Wto Cze 16, 2015 11:53 am

Słysząc chrzęst łamiących się kości, Milka spojrzała na kociaka. Wątpi, aby Black zaniósł ją do pani Pomfrey. Sama też jego nie opęta, bo skoro coś sobie złamał, to nie będzie zbytnio w stanie się poruszać. Ciężko będzie także znaleźć kogoś, kto przed ciszą nocną tu by przechodził. Oby tylko Filcha nie sprowadził do nich.
Dziewczyna lekko skrzywiła się słysząc jego słowa. Wolałaby nie być ciągle przy nim. Sama też potrzebowała kontaktu z innymi ludźmi. Potrzebowała rozmów, by udawać, że jest ludzka. Że potrafi rozmawiać, śmiać się, bawić. To są ludzkie zachowania, które duch może albo piętnować, albo je całkowicie ignorować. Lecz przy takim postawionym warunku, Milka przybędzie szybko.
Koordynaty... przez kilka sekund Milka musiała sobie przypomnieć, co to znaczy. Nie zna całego słownika na pamięć, więc nie mogła od razu wiedzieć, o co mu chodzi.
-To było w zaułku w jakimś parku w Londynie. Nie pamiętam w którym. Szłam wtedy za tropem i zbytnio nie zwracałam uwagi na to, dokąd zmierzam.
Pamięta, że to był park, bo za drzewami się chowała. Ale już nie powie, jaki to był park. W Londynie jest ich kilka, a Milka nie wchodziła głęboko do środka parku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Van Der Veen

avatar

Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 10:03 am

Hm. Wyglądało na to, że już jest na tyle późny wieczór, by można było spokojnie wyjść poza obręb swojego pokoju. Tym bardziej, że słońce było ukryte za chmurami... doskonale.
Wysoki, blady trzydziestolatek z kataną przy pasie powoli otworzył drzwi na korytarz i wyszedł ze swego ukrytego pokoju, który dostał w przydziale od dyrektora szkoły. Lubił tam przebywać, ale niestety raz na jakiś czas musi wyjść na obchód, żeby upewnić się że nic dziwnego się nie dzieje na korytarzach. Po to go w końcu przysłało ministerstwo. Naprawdę, doskonała robota dla wyszkolonego aurora, który ma prawie 300 lat doświadczenia. Ech.
A zresztą, nie ma co marudzić. Zawsze mogło być gorzej.
Złapał dłonią za klamkę drzwi, prowadzących do nieznanego mu pomieszczenia. Wprowadził się tu dwa dni temu, nie miał jeszcze okazji przyjrzeć się rozkładowi pomieszczeń, a to tutaj wydawało się być interesujące... Zajrzał do środka.
Sala muzyczna.
No proszę, strzał w dziesiątkę. Markus uwielbiał słuchać muzyki, a co dopiero ją grać. A to pianino wyglądało naprawdę kusząco. Przez chwilę zdawało mu się, że słyszał jakieś szepty, ale mógł to być tylko efekt jego paranoi, wpisanej w zawód. Termowizja podpowiedziała mu, że w pokoju znajduje się jakiś człowiek (w sumie, to nos też mu to podpowiedział), ale uznał, że ten szczegół zignoruje. W razie czego da sobie radę, w końcu i tak już nie żyje - wampiry są nieumarłe...
Wkroczył cicho (jak na wampira przystało) i od razu skierował swoje kroki do fortepianu. Usiadł, rozprostował palce i pomyślał moment, co zagrać.
W końcu mu przyszedł jeden pomysł. Stary utwór, klasyk, który był jednym z pierwszych utworów jakie usłyszał. Księżycowa Sonata. Położył dłonie na klawiszach i zaczął grać. Przynajmniej wszystko było nastrojone.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The choice was mine
To long for a time that will never come
Though we leave the world apart
I still went peacefully... quietly
With you still firmly
In... my heart
And I will wait forever
I wait...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3621-markus-van-der-veen#6048
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 12:44 pm

Nie zapamiętała miejsca swojej śmierci? Dziwaczne, choć nie bardziej niż nagłe wejście obcego bladego mężczyzny.
Przezornie kopnął kociaka, tak by stracił przytomność i, w konsekwencji, zamknął jadaczkę. Żółtemi ślepiami uważnie obserwował nowoprzybyłego, choć, prawdę mówiąc, nie widział prawie nic poza ganiającymi wesoło trójkątami a pustymi okręgami skrytymi pod pulsującym płaszczem opalizującego mroku. Auror zachował się w niespodziewany sposób - ostentacyjnie zignorował dziwaczną grupkę umarłych i umierających, by grać jakieś dziwne melodyjki na stojącym pod ścianie fortepianie. Ściągnął pysk w uśmiechu.
- Jeżeli chcesz powstać szybciej niż na koniec sierpnia, musimy znaleźć jakiś sposób, żeby zawęzić obszar poszukiwań - mówił. - Czy wieszcz mógłby nam pomóc?
Podświadomie wiedział, że nawet szept doszedłby od ektoplazmatycznych uszu Julie, choć dla żywych z pewnością zagłuszyłoby go rzępolenie instrumentu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 1:12 pm

To wszystko działo się tak szybko. Po prostu szła za nim nie zważając, dokąd i tyle. Wtedy nie przejmowała się, bo wiedziała, że wtedy zawsze może zawołać Błędnego Rycerza, który zawiózłby ją dokąd by chciała.
Nagle usłyszała, jak ktoś wchodzi do sali. Spojrzała na kociaka, który został kopnięty, w wyniku ucichł. także wtedy spojrzała na nieznajomego i ze zdziwieniem przyglądała, jak spokojnie podchodzi do fortepianu i zaczyna na nim grać. Słysząc melodię, Milka zaraz poczuła się, jakby była morzem, które wzburza się z każdą gwałtownością, i płynie spokojnie, gdy dźwięki są gładkie. Będąc w tym wrażeniu, spojrzała na Blacka, które zadał jej pytanie. Niesamowicie, że mogła słyszeć jego ściszony głos przy takiej muzyce, przy takim wrażeniu.
-Mógłby, myślę, że Takawa chętnie by się zgodził na pomoc. Albo ... możemy wykorzystać grajka. Wydaje się być pełny bólu. Mógłby sprawdzić dla nas miejsca w Londynie.- powiedziała spokojnie spoglądając na puchona. Można wykorzystać pianistę, bo czemu nie. Po chwili skierowała swe spojrzenie na aurora i zaczęła znów wsłuchiwać się w muzykę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Van Der Veen

avatar

Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 2:35 pm

-"Powstanie", o czymkolwiek rozmawiacie, może być bardziej problematyczne, niż się spodziewacie - powiedział spokojnie wampirowaty auror, bez żadnych emocji spoglądając na rozmawiającą dwójkę i nie przestając grać. Przez te trzysta lat i z umiejętnościami wampira multitasking przychodził mu zaskakująco prosto. - Zresztą, przywiązanie ciała do duszy, bo wnioskuję że to o tym rozmawiacie, może nie zadziałać jak należy. Zawsze może to się skończyć stworzeniem inferiusa, którego ciało robi jedno, a zamknięty w nim duch tylko cierpi.
Co jednak zaskakujące, zdarzyło mu się lekko uśmiechnąć. Sam nie pamiętał, kiedy mu się to ostatnio zdarzyło. Ale ten jakże obcy dla niego grymas dosyć szybko zniknął, ustępując miejsca apatii.
-I nie, nie odczuwam bólu. Nie patrzę na ludzkie emocje.
Nie przerywał gry. Można nawet powiedzieć, że zaczął mocniej uderzać palcami w klawisze, by wydobyć odpowiednie crescendo w przejściu między zwrotkami Sonaty.
-Słucham - dodał ponownie, patrząc na ducha i mężczyznę swymi szkarłatnymi ślepiami (niedawno pił świeżutką krew, dało się to zauważyć od razu). Oczywiście, miał na myśli to, o czym mówiła kobieta. "Wykorzystać grajka". Ha, wykorzystanie trzystuletniego aurora, który gołymi dłońmi zabił niegdyś chimerę, może być problematyczne, jeżeli on sam nie będzie chciał czegoś zrobić!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The choice was mine
To long for a time that will never come
Though we leave the world apart
I still went peacefully... quietly
With you still firmly
In... my heart
And I will wait forever
I wait...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3621-markus-van-der-veen#6048
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 3:29 pm

Zaśmiał się sucho. Skoro obcy tak bardzo pragnął pochwalić się swoją wiedzą i umiejętnością dedukcji (jakkolwiek marną, bo nikt słowem nie wspomniał tutaj o czarnej magii), to do pomocy przy znalezieniu szczątków też mógłby być chętny.
Żółte ślepia zwrócił ku zarośniętemu aurorowi, który zdecydowanie nie powinien znaleźć się w tej szkole, po czym wstał i... dygnął, podnosząc przy tem rąbki wyimaginowanej spódnicy. Wszystko było prześmiewcze, wszystko było kpiące, wszystko, poza narastającym bólem głowy. Gdyby miał jedno życzenie, oparłby się pokusie skazania swojej matki na wieczne katusze, byle mógł w tej sekundzie zetrzeć ten cholerny fortepian w proch.
Zawlókł cielsko do instrumentu, oparł o jego brzeg poranione łapy i starał się wykrzywić ryło w grymasie choć trochę podobnym do uśmiechu.
- Proszę Pana, czy wampiry mają metody na prędkie odnalezienie kości ludzi zmarłych tragicznie?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 3:53 pm

Milka lekko uniosła brwi słysząc cudzy głos. Była zdziwiona, jakim cudem on słyszał, gdy powinien być skupiony na tym, co gra. Nieufnie spojrzała w tamtą stronę, a w myślach zastanawiała się, kim on jest. Jako nauczyciela go nie kojarzy, więc jest aurorem.
-A czy Pan tu widzi inferiusa?- zadała mu zasadnicze pytanie. W tej kwestii woli zaufać Blackowi, który wie, jak bez czarnej magii przywrócić kogoś do życia. Chociaż jak teraz rzucił tą myśl, to przez chwilę pomyślała, czy aby w pełni wróci do swego ciała. Czy nie będzie żadnych efektów ubocznych.
-Nie odczuwasz bólu ani emocji, a sam grasz jakbyś cierpiał. Czyżby ze straty? Może z samotności?- utkwiła w nim spojrzenie, po czym przybliżyła się go aurora. Ujrzała te dziwne oczy... Próbowała sobie przypomnieć charakterystykę jakiegoś stwora, bo te oczy są nienaturalnego koloru. Czyżby ... wampir? Pytanie, które Black wypowiedział, utwierdziło ją w tym, że jest istotą nadprzyrodzoną. Nie była w 100 procentach pewna, czy to wampir, no ale nawet jeśli jest, to im nic nie zrobi. Niech nie myśli, że Milka w razie czego nie opęta jego. może jego serce nie bije, ale chodzi wśród ludzi, mózg pracuje, oddycha. więc jest istotą, w którą może wejść. Sama teraz przecież nie odczuwa bicia serca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Van Der Veen

avatar

Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sro Cze 17, 2015 8:29 pm

Kątem oka zauważył zachowanie dziwacznego młodzieńca, którego początkowo pomylił z ghulem. Wyglądało na to, że gość nabijał się z jego postawy, czy co to tam było. Hm. Imponująco głupie. Markus kontynuował grę, by po wydaniu ostatniego dźwięku nagle poderwać się i za pomocą nadludzkiej szybkości pojawić się za plecami Puchona. Wyglądało na to, że ten już się domyślił że ma do czynienia z wampirem. W takim przypadku zachowanie normalnego człowieka byłoby trochę bardziej... pasywne. Prześmiewcze zachowanie i rechot sugerujący niekompetencje jest naprawdę złym pomysłem.
-Początkowo byłem w stanie nawet uwierzyć, że ten tutaj jest inferiusem. Swąd podobny, tylko obecność pulsu trochę mi nie pasowała - powiedział tonem bez wyrazu, nie ruszając nawet mięśniem twarzy. Wyglądał po prostu jak chodzący posąg.
Nawet go nie ciągnęło do krwi tego chłopaka. Było to nieco obrzydliwe.
-Skoro wiesz, jak rozpoznać wampira, to powinieneś też wiedzieć, że jesteśmy łowcami żywych. Odszukiwanie martwych ciał jest nam zupełnie niepotrzebne. Jedynym, co mogłoby pomóc, jest węch i wywęszenie gnijącego ciała.
Po chwili znów siedział obok klawiszy fortepianu, tym razem patrząc na kobietę-ducha.
-Nie żyję od prawie 300 lat. Przez większość czasu byłem sam, i z nikim nie wiązałem swego życia. Zagrałem ten utwór, ponieważ znałem Beethovena i przepadam za tą sonatą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The choice was mine
To long for a time that will never come
Though we leave the world apart
I still went peacefully... quietly
With you still firmly
In... my heart
And I will wait forever
I wait...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3621-markus-van-der-veen#6048
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pią Cze 19, 2015 10:34 pm

Kiedy obcy wspomniał o smrodzie, przez opary którego Czarny rzekomo przypominał ożywione zwłoki, pomyślał, że należałoby się w końcu umyć, co prawdopodobnie będzie dość trudne, bo, od kiedy zmartwychwstał, jego skóra w kontakcie z bieżącą wodą kraśniała chorobliwie, by pokryć się pęcherzami. Bezwolnie parsknął, rozbawiła go ta myśl.
Z resztą sam sposób, w jaki wampir przypomniał dziewczynie, że przed marnym surogatem oczu ma stworzenie wiedzione przez zwierzęce instynkty, również był całkiem śmieszny. Jeżeli pomiędzy lekcjami a innymi zajęciami zostanie mu trochę czasu do zmarnowania, prawdopodobnie zacznie śledzić aurora i sprawdzi, czy owa istota, której samej w sobie właściwie nie lubił, roztacza wokół siebie podobną aurę przez całość swojej egzystencji.
- Widzisz, Emily? - spytał, zwróciwszy wzrok w przestrzeń. - Pomoc Pana Łowcy jest dla nas bezwartościowa.  
Po tych słowach wszelkie prośby i groźby przestały docierać do niego, bo zatopił się w radosnych imaginacjach dotyczących Kirke i rozdrapywania porażająco czystych wykwitów. Połączenie cokolwiek dziwne, ale odnoszące się poniekąd do tematyki rozmowy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Sob Cze 20, 2015 11:28 am

Zjawa obserwowała ruch wampira, który zjawił się w szybkim tempie przy Blacku. Była czujna, lecz też starała się zachowywać normalnie. Nie spodobało jej się zarówno ton, jak i treść jego odpowiedzi. Nie wiedziała, czy w tej chwili mogła mu ufać. Niby jest wampirem, a przecież poszedł grać na fortepianie zamiast zbadać, od kogo pochodzi tętno.
Milka zignorowała słowa Blacka dotyczące wampira, choć usłyszała je. Chciała przekonać go do pomocy. Ma niewielkie pole manewru, lecz jeszcze ma wiarę, której Black nie ma.
-Więc Pan jest samotnikiem. Egoistą. Nic pana nie obchodzi cudze życie, więc dlaczego jest Pan aurorem? By maskować swe pragnienie? Beethoven był dobrym kompozytorem, lecz jego muzyka opiera się na emocjach. Na czym Pan się opiera? Na krwi?
Spojrzała na niego spokojnie. Nie wie czemu, ale stwierdziła że powinna iść tym tropem. Pan łowca nie pomoże, bo jest egoistą. Niech Black nie zamyka tej furtki zbyt szybko. Zbliżyła się do wampira, by mieć lepszą widoczność na Niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Markus Van Der Veen

avatar

Liczba postów : 19

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Pon Cze 22, 2015 10:17 pm

Wieczny trzydziestolatek przejechał tylko palcem po powierzchni pianina, zastanawiając się nad odpowiedzią. W sumie, było to dość dobre pytanie. Po co kontynuował to zajęcie, związane teoretycznie z chronieniem ludzi? Z sentymentu, że kiedyś się tym zajmował - i był w tym cholernie dobry? Dla samej radości pogoni za czarnoksiężnikami? Może z prostego powodu, że dostał od Ministerstwa pozwolenie na żywienie się tymi, których ma dorwać? W sumie, może po części każdy z tych punktów ma trochę racji bytu. Ostatecznie jednak skwitował to tylko lekkim wzruszeniem ramionami, po czym ponownie położył dłonie na klawiszach i zaczął odgrywać kolejny utwór. Tym razem była to może swego rodzaju improwizacja... a może gdzieś to po prostu kiedyś usłyszał? Cholera wie.
-Swój kawał czasu spędziłem w samotności, lecz... o ile pamiętam, zrobiłem to po to, by chronić innych przed sobą. W końcu byłem aurorem, gdybym nagle zaczął mordować, to nie rzucałoby to dobrze na życiorys. A później po prostu im bardziej się kontrolowałem, tym mniej potrzebowałem emocji. Zapominałem o nich. Aurorem jestem najpewniej albo dlatego, że po prostu do tego się przyuczyłem za życia, albo dla samej przyjemności polowania - powiedział spokojnie, dalej nie marnując energii na zmienianie wyrazu twarzy. Czuł jednak, że te pytania były na swój sposób... interesujące. I sprawiały, że musiał zajrzeć wewnątrz siebie. A dawno do tego mroku nie zaglądał.
-Opiera się na emocjach... Ludwig tworzył, bo lubił to robić. Wyrażał samego siebie przez swe utwory. Nie potrzebował ku temu podpory. Podobnie jak u mnie. Czy potrzebuję jakiegoś powodu, by lubić grać na instrumentach lub czytać książki? Zawsze to jakaś odskocznia, zapychacz czasu przez te lata, które mam.
Tym razem pozwolił sobie na lekki uśmiech. Ten niezwykły dla jego mięśni ruch sprawił, że poczuł lekki ból.
-I nie musisz do mnie mówić per pan, nie jestem do tego przyzwyczajony. Markus Van Der Veen, auror, wampir, myśliwy i morderca, do usług.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The choice was mine
To long for a time that will never come
Though we leave the world apart
I still went peacefully... quietly
With you still firmly
In... my heart
And I will wait forever
I wait...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3621-markus-van-der-veen#6048
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   Wto Cze 23, 2015 3:37 pm

/na życzenie Blacka pomijam jego

Dziewczyna obserwowała wampira z ciekawości. Trochę jego myśli przewodnie przypominają zasady Blacka. Działanie bez emocji, zajęcie się własnymi potrzebami, żywieniem się jak naturalnymi rzeczami. Trochę ją to zaintrygowało. Szczególnie, że Markus jest wampirem, więc ma inne kryteria żywieniowe.
- Wyuczył się Pan, lecz mimo tego nadal wszystko jest Pani obojętne. W takim razie Pan nie powinien pomagać na przykład dementorom? Oni wysysają jak Pan, tylko wspomnienia. Wątpię, by wampira chcieli złowić do swojej kolekcji. Przy okazji miałby Pan duże pole manewru w wyborze posiłku.- wzruszyła ramionami. Chociaż nie podobałoby jej się, gdyby ssał krew z jej ojca, ale z innych złoczyńców czemu nie.
Słysząc kolejny utwór, przez chwilę zaczęła jej słuchać. Zaraz potem usłyszała wypowiedź Markusa, więc pozwoliła tylko na pływaniu swych myśli na falach melodii.
-Lubienie czy chęć czegoś podchodzi do emocji, gdyż one wyrażają, co dana istota chce zrobić, co czuje wobec czegoś lub kogoś.- powiedziała spokojnym tonem. Milka do wielu rzeczy podchodzi emocjonalnie. Robić coś, co się lubi wypływa z chęci, a chęć rośnie poprzez impulsy w mózgu. A z mózgu pochodzą emocje, więc równanie jest proste.
-Jak chcesz, Markusie.- uśmiechnęła się wesoło, po czym zbliżyła się do Markusa i przyłożyła palec do klawisza, lecz on tylko przeleciał nie wydostając żadnego dźwięku.
-Skoro tobie jest wszystko obojętne, to może mógłbyś odzyskać dla nas moje ciało? tobie nic to nie zrobi, a dla mnie to z kolei jest bardzo ważne. - spojrzała na Markusa swoim ponurym spojrzeniem. Nie zechce zrobić jednej przysługi dla nich? Dla niej? Fakt, będzie miała u niego dług wdzięczności, ale Milka odpłaci mu się tym, czym zechce. Na przykład może zachować jego sekret, czy odwiedzać go często i rozmawiać na różne tematy. Bo jej się zdaje, że mimo wszystko polubił rozmowę psychologiczną.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała sala muzyczna   

Powrót do góry Go down
 

Mała sala muzyczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Południowa-